Upał łagodne niesie pożegnanie –

Tak delikatne jak słodki śpiew ptaków.

Gdy popołudnie koi doskonale,

Buja do snu mnie – niczym łąkę maków.

 

Ku wieczorowi chyli się dnia pora,

Zefir łagodny sam me łzy ociera.

Myślałam jeszcze, że to sen jest – wczora,

Dzisiaj rzeczywistość raj ten mi odbiera.

 

Zmęczonym wzrokiem wodzę po tych polach,

Kłosy pszenicy same główki chylą,

Kiwają korony drzew ,,na dowidzenia”,

Jakby mi mówiły – ,,raduj się tą chwilą”…

 

Ja zapamiętuję obraz ten nieziemski,

Uczę się na pamięć szczegółu każdego,

Kiedy wiatr owinie mnie w mięciutki całun,

Ja będę myślami powracać do niego…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Romantyczna