Romantyzm – przeklęta epoka poprzez wszystkie wieki,

Bo kusi, do złego jak szatan namawia,

I czeka aż śmierć zimna zamknie me powieki,

Bo wciąż w mym umyśle wielkie czyny wysławia.

 

Przeklęte niech będą księgi poetów owych,

Które namieszały mi tak bardzo w głowie,

Które to – zebrawszy wszystkie świata męki,

Jak jedno cierpienie, opisały w słowie…

 

A teraz uwolnić się od nich nie mogę,

Od tych romantycznych, samobójczych aktów,

Od tysięcy ballad – tak dalekich od faktów!

Próbuję na darmo znaleźć własną drogę…

 

Wieleż to trzeba czekać, nim kolejna tragedia,

Na scenie teatru świata się rozegra ?

Rzekłbyś raczej – Świat nasz dawno się z tragedią mierzy,

Przez przeklęte Nimfy, Rusałki, Rycerzy…!

 

Lecz ciągle nęcą te widma, upiory,

wpół żywi umarli, okropne potwory!

I miłość jak bańka świecąca na niebie,

Co pęka natychmiast, przy lekkim powiewie!

 

I jak ptasie mleczko uczucia rozkoszne,

Lecz jak sam czart okrutne, tragiczne, bezbożne…!

 

Kusi nas do złego ból świata nieznośny,

Więc bracia – jak Chrystus swe ramiona wznośmy!

Niesiemy odkupienie na każdy świata naród,

Tymczasem sami wisimy na krzyżu…

Konając…