Łucznik

 

 

Ból się odkłada z dnia na dzień – jak strzała,
Która się wbija w pierś nagle i wściekle,
Strzała wyjęta z mej zany została,
Ale trucizna wciąż razem z krwią cieknie.

Mierzyłeś słowa we mnie bezlitośnie,
I naciągałeś kłamstwa na cięciwę,
Cięciwa drżała niemalże bezgłośnie,
Nasłuchiwałeś czy ja jeszcze żyję.

Łuk zadrżał lekko, Ty patrzyłeś chciwie,
Kiedy Twój sztylet w serce me się wwierci,
Strzała wiruje w powietrzu po krzywej,
I trafia we mnie, raniąc mnie – do śmierci…

 

Wielkie Sprzątanie

 

 

Nic się nie stanie, gdy Ciebie nie będzie,
Nawet jak odejdziesz, to będę żyć dalej,
Herbatę zaparzę, pochodzę po domu,
Wypiorę i sprzątnę resztki naszych marzeń.

Nie tknę alkoholu, pozmywam naczynia,
Podłogę zamiotę i kurze pościeram.
Ta znana mi pustka tu znowu nastała,
Gdzieś w kącie na półce położę się teraz.

Tak lekko i ciepło, od troski daleko,
W ciemności i ciszy, szufladzie bez dna,
Wyprana, czyściutka, zwinięta w kosteczkę,
Na małej półeczce będę leżeć ja…