Śmierć jak śmierć, naturalna – bo pewnie się jej spodziewałeś,
W tak młowym wieku? Zdarza się – bo przecież chorowałeś.
I w tym logicznym złożeniu, tej nielogiczności,
Próbuję odnaleźć przyczynę mej nieszczęśliwości.

Co się nie zgadza w tym całym zdarzeniu?
Co powoduje ciężar na sumieniu?

Przecież wszystko mi wyjaśnili i to bardzo dobitnie.
Nic nie mogłam zrobić, chociaż byłeś przy mnie,
Przyszedłeś i odszedłeś,
Wieczorem? O świcie ? Nieważne.
Bo takie nieważne Twe życie…

Logiczne i proste – już nie płacz, nie szaleś,
On odszedł? Co z tego? Ty musisz żyć dalej.
Nieważne, zapomnij. Tak się w życiu zdarza,
Nie warto pamiętać, nie wolno powtarzać.

Nie myśl o przeszłości – nic nie da się zmienić,
Tak już być musiało, on nie mógłby przeżyć,
Ty musisz żyć dalej, myśleć o przyszłości,
Ktoś inny się zjawi, przybędzie, zagości…!

Zastąpisz go nawet tym samym imieniem,
Pochowasz w pamięci niemiłe wspomnienie.
Zastąpisz żyjącym, cudownym, kochanym,
Malutkim, milutkim… ale nie tym samym…