Dwie zimy temu o tej porze,
Przybyłeś do mnie w mroźny poranek
- Taki malutki, drobniutki, niewielki,
Jedyne czego chciałeś – to mieć we mnie mamę…

Trząsłeś się i drżałeś – bo ziąb był ogromny,
Malutki jak puszek, śliczny jak obrazek.
W niewielkim pudełku, zwiniętym w kokardkę,
Tego popołudnia wracaliśmy razem…