Niby to nie-smutek. Nie, smutek to nie jest.
Chociaż coś w głębi drażni mnie i nęci,
Coś co mi smutek bardzo przypomina,
I serce dręczy krążąc w mej pamięci.

Przecież dzień zwykły jest, chłodny, jesienny,
Na żaden smutek nawet nie mam chęci,
Smutek się jednak ze mną nie rozstaje,
Jak kot mnie drapie, kręci się i wierci.

Czasem ugryzie bardzo delikatnie,
Czasem do serca łagodnie przymili,
Za nic się jednak ze mną nie rozstaje,
Nie da otuchy chociaż jednej chwili.

Łasi się do mnie i okiem swym mruga,
I w mych ramionach mruczy wciąż i skacze,
Łagodnie spływa po moich policzkach,
On lekko drapie, a ja cicho płaczę…