To wszystko nieprawda, zwykły fałsz i bezsens!
- Zaklinał po raz setny patrząc w moje oczy,
Wiesz że to tylko niepotrzebny stres jest,
To on zawsze pozwala granicę przekroczyć…

Przecież mu wierzę, wiem że mnie nie chciał zranić,
Że nie chciał w me serce wbić noża ani razu,
Jednak wciąż czuję jak bolą te słowa,
Gdy nazwał TO bezsensem, zwykłą stratą czasu…

Teraz już złość minęła, wszystko się układa,
Miłość nasza cudowna jest niczym marzenie,
Lecz czemu – pytam – czemu za tak wielkie rany,
Takie niewielkie zadośćuczynienie?…

Ja mu wybaczam i to całkowicie,
Nie kryję do niego już żadnej urazy,
Lecz samo wspomnienie ruinuje me życie,
A słowa wciąż bolą jak zadane razy…

Chociaż minęło już tak wiele czasu,
Pomimo wszystko muszę o tym wspomnieć,
Rana zagoić się może od razu,
Ja mogę wybaczyć -
Ale nie zapomnieć…